//////
You are here: Home >Archive for the Estetyka codzienności Category

POTOCZNA SYTUACJA PIĘKNA

Potoczne powiedzenie, że istnieje „sztuka przez wielkie i małe s” nie pretenduje do tezy naukowej — a jednak już sama powszechność tej opinii i uporczywość, z jaką ona wy­stępuje, skłania do podjęcia teoretycznej refleksji nad syg­nalizowanym w ten sposób zagadnieniem, czy raczej komplek­sem zagadnień, który określiliśmy tu jako „potoczną sytuację piękna”. Przystępując do analizy zjawiska bez uprzedzeń mo­żemy stwierdzić, iż istnieje zasadnicza intuicja estetyczna by piękno ujmować normatywnie, by stosować tu oceny, hierar- chizować wartości.

PRZYZNAWANA WARTOŚCIOWOŚĆ ESTETYCZNA

W bardziej radykalnym sformułowaniu bę­dzie to polaryzacja: jednym dziełom czy zjawiskom przyzna­na zostaje zasadnicza wartościowość estetyczna, innym zaś nie; inna możliwość to uszeregowanie dzieł w linię ciągłą od tych, które mają najniższą wartość artystyczną czy este­tyczną, aż po arcydzieła. Lecz wiadomo, że częste są przy­padki, gdy określone dzieło bywa raz oceniane wysoko w ska­li wartości, to znów nisko, jedni uważają je za dobre, inni zaś za bezwartościowe itp. Trwa wciąż spór o pojęcie kiczu skoro nie potrafiono znaleźć jednoznacznej definicji czym jest „zły smak” ani kryterium „kiczowatości” rehabilitowane są nie tylko poszczególne dzieła, lecz całe konwencje artystycz­ne (jak miało to miejsce ostatnio z secesją).

SZTUKA PRZEZ MAŁE „S”

A jednak, ge­neralnie rzecz biorąc, wydaje się, że zachodzi jakaś zasadnicza różnica między „klasycznym” (doskonałym) dziełem sztuki a przedmiotami pretendującymi do piękna, lecz ewidentnie  piękna pozbawionymi — takimi jak np. sztuczne kwiaty ze sztancy, gadżety naśladujące słynne budowle (np. wieża Eiffla wykonana z plastiku wielkości pudełka od zapałek). Zapewne nawet w tak kontrastowym zestawieniu zdarza się „wynatu­rzenie gustu” — ktoś wybiera gadżet a nie dzieło sztuki. Czy fakty tego rodzaju każą uznać zagadnienie „sztuki przez wielkie i małe s” za pozorne?

KWESTIA GUSTU

W wieku XIX kwestia gustu nie budziła większych wąt­pliwości, jednakże kolejne awangardy artystyczne a także zmiany w myśleniu estetycznym doprowadziły do „przewar­tościowania wartości” (żeby posłużyć się określeniem Nie­tzschego) a w ostatecznym rezultacie do zakwestionowania w ogóle pojęcia gustu. Wobec konceptualistycznych haseł w rodzaju „wszystko jest sztuką”, „wszystko jest piękne” nic się nie ostanie. Skoro jednak w latach osiemdziesiątych fala odwrotu od piękna i sztuki w klasycznym rozumieniu opadła, obecnie możemy bez obawy posądzenia o obskuran­tyzm mówić o wartościach estetycznych, ocenach, arcydzie­łach i kiczach.

PODSTAWOWA KATEGORIA POJĘCIOWA

Przyjrzyjmy się tej problematyce nieco bliżej; przy tym rysuje się tu kilka propozycji ujęć metodologicznych: psy­chologii (wówczas za piękne zostaje uznane to, co się podoba, a więc kryteria subiektywne, badanie konkretnych procesów przeżyciowych); socjologii (wartościowanie i ocenianie jako fakty społeczne, powrót do, kryteriów powszechnej zgody); krytyki artystycznej (oceny ekspertów- — sugestywne, lecz w zasadzie bez uzasadnień); oraz estetyki (za tą możliwością pójdziemy, przyjmując przy tym założenia estetyki zoriento­wanej empirycznie). Podstawową kategorią pojęciową będzie „sytuacja estetycz­na’, stanowiąca główny przedmiot badań w estetyce (artys­ta — dzieło — odbiorca oraz wartość jako nadrzędny element systemowy).

ZGODNIE Z KONCEPCJĄ

Otóż zgodnie z tą koncepcją owej „potoczności piękna” będziemy upatrywać:u artysty, który rezygnując z najwyższych wartości, z do­skonałości artystycznej, podejmuje jednak proces twórczy, spodziewając się, że jego wytwór zostanie zaakceptowany, wejdzie w obieg społeczny. Przy opanowaniu warsztatu artystycznego, artyści ci zdolni są w pełni zrealizować swój „zamiar artystyczny”, ich dzieła są udane, choć z gó­ry były zamierzone jako „średniego lotu”, „popularne”, „łatwe”, „bezpretensjonalne” (np. powieść kryminalna czy tzw. „przygodowa”);  w dziele sztuki nie oryginalnym, nie przełamującym sta­rych schematów, lecz mającym proste założenia artystycz­ne, mogące bez trudności trafić do szerokiej publiczności.

U ODBIORCY

Uodbiorcy, nie będącego znawcą sztuki; takiego, który nie upatruje w dziele sztuki wysublimowanego piękna a jedy­nie oczekuje od sztuki rozrywki, rozproszenia nudy, po­budzenia wyobraźni. Sztuka nie jest traktowana „odświęt­nie”, jako coś niezwykłego, lecz ma ona towarzyszyć czło­wiekowi w jego codzienności.  Określenie „kalotropizm”* nawiązuje do zjawiska biolo­gicznego, zwanego „tropizmem” czyli reakcją ruchową roślin przytwierdzonych do podłoża i zwierząt osiadłych, polegają­cą na zwrocie lub wygięciu części ich ciała ku źródłu bodźca zewnętrznego lub w stronę przeciwną (tropizm dodatni i ujem­ny). W zależności od rodzaju bodźca rozróżnia się fototropizm, chemiotropizm, geotropizm, hydrotropizm itd.).

WSPÓŁCZYNNIK KALOTROPIJNY

Ów „zwrot” ma charakter naturalnego przymusu i pełni określone funk­cje życiowe (poszukiwanie światła, określonych substancji che­micznych, ziemi, wody itd.). Dla nas ważne jest w tym okre­śleniu sięgającym do analogii przyrodniczych, iż zjawisko ka- lotropizmu (podążanie, zwrot ku pięknu) ma charakter na­turalny, że nie chodzi tu o reakcję wyuczoną oraz to, że me­chanizm ten pełni określoną funkcję życiową. Zatem kalotropizm można określić jako naturalne, nie wy­uczone podążanie człowieka ku bodźcom zawierającym w so­bie jakości estetycznie wartościowe — ku temu, co piękne, co podoba się, co daje satysfakcję estetyczną.

HISTORYCZNA ZNAJOMOŚĆ

Historyczna znajomość kolejnych stadiów rozwoju człowie­ka pozwoli nam podjąć próbę odnalezienia gatunkowej genezy kalotropizmu. A więc po pierwsze — najstarsze nawet po­zostałości archeologiczne po przedmiotach wytwarzanych przez człowieka wskazują, iż ów współczynnik kalotropijny był właściwy dla człowieka od zarania dziejów: przedmioty miały być nie tylko użyteczne, ale także piękne (zdobienie przedmiotów użytkowych, dbałość o ich kształt). Wprawdzie można tu mieć zastrzeżenia, że ów etap rozwoju ludzkości, na którym pojawiają się zdobione przedmioty należy do sto­sunkowo późnych w dziejach kształtowania się człowieka — nie wiemy zatem, jak doszło w ogóle do tego, że gatunek ludzki zaczął zwracać uwagę na piękno.